06.09.2016

( 657 ) już nie długo

 
Bardzo Przepraszam Was za brak wpisów 
i nie moje meldowanie się na Wasze zapytania.
 Zaniedbuję WAS i Wasze Blogi ,
przepraszam. 
Głowa pełna NOWYCH PLANÓW.
 Wszystko szybko i tak zwariowanie.
 A muszę się wyciszyć by
odnaleźć spokój do nowych 
mocno siedzących w Nas planów. 
Nadrobię i odpowiem na wszystkie wiadomości. 
Serduchem tulam każdego z WAS osobna. 
Jesteście WSPANIALI - KAŻDEGO DNIA O TYM PAMIĘTAJCIE.

 

16.08.2016

( 656 ) by móc marzyć


Nie zawsze jest łatwo rozpoznać, co pomaga w rozwoju dzieci i jaka propozycja edukacji w każdym wieku dziecka ma dla NICH właściwy sens. Rodzic pragnie i stara się wszystko zrobić dla własnego malucha. Dla Jego dobra i budowy Jego przyszłości. Kiedyś dzieci były podporządkowywane systemowi dorosłego. Kiedy pomyślę, że moja Mama w wieku 3 lat musiała uważać na polu na gęsi i krowy,to ogarnia mnie smutek i jakiś żal.Choć moi dziadkowie byli DOBRYMI ludźmi i dbali i kochali, to dla trzy latka takie wielkie zadanie w moich oczach nie było w porządku. Ale tak kiedyś było. Dzieci dla Rodziców a nie inaczej. Dziś większość Dorosłych wzięła sobie za zadanie spełniać potrzeby dzieci.Tak bardzo,że Dzieci nie muszą jeść posiłków do końca,mogą przebierać rękami żywność. Mogą spać w rodzicielskim łóżku z milionami zabawek, a nie od rana do późnego wieczoru pracować dla Rodziny. Każdego dnia Rodzic stara się stanąć na wysokości zadania. Ale czy udaje mu się to efektywnie? Czy działa w imię malucha, czy własnego wymarzonego celu, którego może nawet sam nie osiągnął. Sama kiedyś myślałam, że mając dzieci będę im pomagała w jeździe konnej, tańcu, teatrze, sztuce itp. Potem jako już dorosła kobieta zauważyłam, że to były moje marzenia. Dorosłam wewnętrznie do bycia matką. Zaczęłam uczyć się odczuwać to co jest dla takiego małego człowieczka najważniejsze. Nauka i edukacja to coś wspaniałego.To Dar szans i możliwości, których nie powinno się wpychać w czas relaksu, swobody i oddechu wolną chwilą. Czy musi być tak, że uczucie szczęścia Dorosłego, bazować ma na sukcesie własnego Potomka??? W świecie hektyki, szybkiego przemieszczania się, od dnia przepełnionego po brzegi do następnego dnia, już wcześniej zaplanowanego. między przepychanką na Portalach, konkurencją i analizą - czyje dziecko mądrzejsze,bardziej wysportowane, wypucowane na modela,czy utalentowane - gubi się podstawa szczęścia i bezpieczeństwa dziecka.To bardzo smutne gdy dzieci nie mogą cieszyć się z bycia dzieckiem. Narzucanie co raz więcej obowiązków, zadań i nauki perfekcjonalizmu zatraca radość i naturalność dzieciństwa. Sztuką jest zobaczyć dziecko z jego mocnych stron i interesów. Zaufać Mu i cieszyć się Jego własnymi zdobytymi osiągnięciami, które nie są narzucone przez dorosły świat przedszkoli, szkół, urzędów i jak często nas samych. Moim spojrzeniem, dzieci powinny być dziećmi, a my Rodzice powinniśmy im pomagać,bez zmuszania, podstępów w kreowaniu drogi do ich szczęścia. Każdy człowiek jest wyjątkowy z bagażem unikalnych talentów, zdolności,które trzeba opracować indywidualnie na swój wyjątkowy sposób. Zamiast koncentrować się na pozytywnych stronach, umiejętnościach, zainteresowaniach dziecka - martwimy się o te słabsze walory i wady. Chce się je wykluczyć, wymazać, wyeliminować tak by ten malutki przyszły dorosły człowieczek, mógł w społeczeństwie, przeważnie zawodowo funkcjonować. W Normalnej, zdrowej RODZINIE najlepszym nauczycielem, opiekunem, mistrzem jest Rodzic. Nikt nie ma bardziej intensywnej relacji z własnym dzieckiem, niż Oni; Bez względu na to, jak dobrze wyszkolony i oddany pedagog chce uczyć, to emocjonalna bliskość matki, ojca jest fundamentem dla dziecka. I to właśnie ta głęboka miłość i bezwarunkowe przywiązanie do własnego dziecka, uskrzydla pewność siebie i wzmacnia poczucie własnej wartości, a tym samym buduje zaufanie w życiu. Wtedy wszystkie wyzwania, które stoją przed Nimi, są bardziej bliskie do zrealizowania, kiedy Rodzina pośredniczy w pomaganiu, a nie konkurowaniu czy zmuszaniu. Bo to Ona, Rodzina właśnie wystarczająco dużo może. To Ona ​​doprowadzić może dziecko do udanego życia, nauczyć , wyczulić na piękno życia. To Ona ukazuje źródło inspiracji, uczy intuicji, empatii, odwagi, samodyscypliny, chęci zrozumienia innych. Buduje entuzjazm, wytrwałość, dobroć itd. Jest to tylko możliwe, kiedy Rodzina kocha a nie podażą za karierą swoją czy potomka. Nic nie ma gorszego od przepełnionego planu i gonitwy z jednego do drugiego terminu, kursu, treningu by wypełnić dziury w życiorysie. Przerażające jest to, kiedy mam do czynienia z dziećmi, które nigdy nie rozpaliły ogniska, nigdy nie biegały boso po trawniku, nie zbudowały jaskini. Tylko wypionowane zostały od kursu do następnego kursu. Dzieci powinny wspinać się na drzewa ( i z nich spadać ) skakać w kałużach i być mokre od wody, aż do kości, bawić się bez rękawiczek w śniegu i ssać sople, powinny usiąść na huśtawce z głową ku niebu by móc marzyć. Powinny zbierać swoje własne doświadczenia i doznawać bezgraniczną miłość, a z naszą pomocą doświadczać,wzmacniać się i przygotowywać się do pozytywnego ów życia, a nie tłamsić się w zaciśniętym gorsecie czyjegoś niespełnienia. 
Dziś nasze Bliźniaki założyły same sznurki z gumowymi kółeczkami na ich smoczki. Zadzierały główki wskazując paluszkami samoloty na niebie.  Dziś wąchały kwiaty, zioła i próbowały smaku pieczonej dyni. Śmiech, płacz, zaciekawienie. Dziś nuciły coś pod nosem gdzie od czasu do czasu słychać było MaMa :)
Szczęście :)